Co robić, żeby związek na odległość działał?

Co robić, żeby związek na odległość działał
seksuologa-sarę-tylkę
Napisane przez seksuologa Sara Tylka

Istnieją różne sytuacje życiowe, które doprowadzają nas do punktu, w którym okazuje się, że musimy żyć na odległość – być w związku, który funkcjonuje na odległość. Jest to też związane z naszymi życiowymi wyborami, które są powiązane z pracą zawodową. Jeśli obie strony zgadzają się na rozłąkę i akceptują taką sytuację życia na odległość, to super. Trudniej, kiedy tak nie jest. Niekiedy w takiej sytuacji buduje się przez to między nami mur.

Jestem zdania, że związek na odległość ma znacznie większe szanse, jeżeli dbamy o istniejącą między nami więź – ważne jest, abyśmy opowiadali o swoich przeżyciach, które wydarzyły się w ciągu dnia, tworzyli wspólne rytuały, pewien rodzaj rutyny, bo te właśnie rzeczy budują przywiązanie. To poniekąd gwarantuje jakąś przewidywalność, a tym samym bezpieczeństwo. Myślę też, że związek na odległość wymaga od nas dość sporo planowania. Zdrowe relacje, to też taki, w których wyznaczamy wspólne cele, budujemy wspólne plany na przyszłość i też taką nadzieję na to, że w końcu będziemy mogli / mogły być razem psychicznie i fizycznie. Buduje to też dużą motywację do działania, do bycia tu i teraz, ze sobą, a nie tego, co robi partner / partnerka – kontrolowania go czy jej. A wyznaczaniu tez sobie celów w tym miejscu, w którym jesteśmy bez tej drugiej osoby. A tym samym, wspólne.

Na szczęście mamy urządzenia elektroniczne, które pomagają nam ze sobą rozmawiać przez internet. Pary często łączą się online, poprzez opcje wideo. Jedzą wspólnie obiady albo kolacje, spędzają weekendy, zabierają się na wspólne spacery, oglądają razem filmy, a czasami uprawiają seks. To sprzyja powstawaniu co raz większej więzi, przywiązaniu, poczuciu bezpieczeństwa.

Ponadto, czasami jest tak, że partnerzy są blisko ze sobą i mimo rozłąki łączy ich duża intymność i podczas tych wspólnych spotkań udowadniają sobie nawzajem, że są dla siebie ważni i, że nie ma zagrożenia dla tej bliskości. Natomiast, faktycznie rozłąka fizyczna związana jest z dużą frustracją potrzeb bliskości fizycznej. I to jest najczęstszy powód, dla którego partnerki czy partnerzy obawiają się rozłąki; obawiają się, że te potrzeby skłonią drugą stronę do zaspokojenia potrzeb poza relacją. Jest to faktycznie „okazja” do zazdrości. I to jest pytanie o naszą dojrzałość i dojrzałość drugiej osoby – partnera, partnerki. O to, czy możemy obdarzać osobę, z którą jesteśmy w związku na odległość zaufaniem na tyle dużym, żebyśmy mogli liczyć na to, że mimo fizycznej frustracji ten związek przetrwa. Jeżeli udaje nam się budować tą bliskość i intymność, mimo odległości, to na zazdrość niewiele jest miejsca. A nawet jeżeli ona się pojawia, to raczej pełni rolę „atraktora” albo gry wstępnej w budowaniu tej intymności w naszym związku, która bywa nam też potrzebna. Natomiast, jeżeli jesteśmy z partnerem lub partnerką, która/y nie akceptuje faktu, że mieszkamy w pewnej odległości, który z tego powodu cierpi, to warto zadać sobie pytanie: Czy taki związek faktycznie jest optymalny i czy nasze wybory życiowe są moimi wyborami czy drugiej osoby, czy są kompatybilne? Bo czasami jest tak, że my dokonujemy tych wyborów życiowych, nie wyobrażając sobie, że możemy się z kimś rozstać, ale tez nie porównując np. celów życiowych własnych i partnera/partnerki. Czasami decyzja o rozstaniu jest decyzją, która okazuje się być nie najgorszą decyzją podjętą przez nas samych. Ale to nie znaczy, że jest przyjemną decyzją, że do tego zachęcam. Jest opcją i tu chyba możecie się ze mną zgodzić.

Kiedyś ludzie korespondowali ze sobą – wysyłając listy, a listy potrafiły iść kilka miesięcy, czasami gdzieś po drodze potrafiły się zagubić – nigdy nie dotrzeć. To budowało relacje, tym relacjom udawało się przetrwać, mimo wszystko. Kiedyś nasi rodzice czy dziadkowie mieli inne wyobrażenie o relacjach – ono było dużo silniejsze. Mieli też większe zaufanie do związków. W dzisiejszych czasach, w których mamy coraz niższą tolerancję na frustracje, coraz więcej możliwości doraźnego zaspokajania swoich potrzeb, nagle okazuje się, że tracimy zaufanie do siły naszego związku.

Co ciekawe, czasami żyjąc pod jednym dachem, potrafimy się mijać i ze sobą nie rozmawiać zbyt dużo, nie opowiadać o swoim dniu, o tym, co nas dziś spotkało, o tym co czujemy, o czym myślimy. A na odległość, często zdarza się tak, że rozmowa to jest jedyna rzecz, którą faktycznie mamy. Ale warto budować tę komunikację niezależnie od warunków. Dobra i zdrowa komunikacja jest potrzebna każdemu z nas. Warto ją trenować, dowiedzieć się jak powinna przebiegać, jaka powinna być. Nie zapominajcie też o tym, że możecie korzystać z psychoterapii, jako para, w opcji online. Tyle ile możliwości, tyle szans na udany związek, także na odległość. Ponadto, każdy związek ma sens, każdy związek jest ważny. Powodzenia!

Sara Tylka

Cześć, mam na imię Sara! Jestem psychologiem i seksuologiem + edukatorem seksualnym - to moja praca. Na instagramie @psychosekslogicznie dzielę się są swoim doświadczeniem, nabytą wiedzą i myślami.

Relevant stories

Odpowiedz lub zadaj pytanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

0 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tagi

Chcesz nas obserwować?