Prawie weekend, więc oczywiście mamy dla Was kolejne opowiadanie erotyczne 🔥 „Centrum Medyczne Południe” zostało napisane przez Wander, autorkę wcześniej opublikowanego „Pokój 811”. W tej historii bohaterka odbywa nocny dyżur w szpitalu, aż nagle wszystko przybiera zupełnie inny obrót, gdy jeden z pacjentów okazuje się niezwykle seksowny…
Z westchnieniem zdejmuję obcisły wełniany sweter, krótką skórzaną spódniczkę i czarne rajstopy, zamieniając je na mój prosty biały uniform. Spałam fatalnie, mój ex znowu sprawia problemy i miałam okropny dzień. Wizja nocnej zmiany wcale mnie nie cieszy. Podczas przekazania dyżuru koleżanka mówi, że na oddziale jest spokojnie.
„Nic szczególnego się nie dzieje, tylko nowy pacjent na sali 124. Nie będę nic zdradzać, sama zobaczysz,” mówi z uśmiechem i mrugnięciem oka.
Próbuję jeszcze zrozumieć, o co chodzi z tym spojrzeniem, ale ona zbiera swoje rzeczy, życzy mi spokojnego dyżuru i wychodzi.
Wzruszam ramionami i zaczynam pracę. Jak zwykle robię obchód po oddziale. O tym mrugnięciu dawno zapominam, gdy wchodzę do sali 124. Odsuwam zasłonę i widzę młodego mężczyznę leżącego na łóżku szpitalnym.
No proszę.
Niezłe ciało.
Szybko sprawdzam jego datę urodzenia na karcie przy łóżku. Jest jakieś piętnaście lat młodszy ode mnie. Mmm… niezły toyboy.
Zaskakuje mnie własna myśl i czuję, jak policzki robią się gorące. Jego ciemnobrązowe włosy są lekko potargane. Opalona skóra podkreśla mięśnie. Wygląda, jakby od kilku dni się nie golił. A jego oczy… Boże, te brązowe oczy… patrzą na mnie jasno i intensywnie.
Czuję, że na moment tracę pewność siebie, ale próbuję się opanować i podaję mu rękę.
„Cześć, jestem Monika, pielęgniarka na nocnej zmianie.”
Mężczyzna mówi, że ma na imię Mark. Od razu komentuje moje zaczerwienione policzki, przez co robią się jeszcze bardziej czerwone. Oprócz tego, że jest niesamowicie przystojny, jest też ogromnym flirtownikiem.
Szczerze mówiąc, po całym tym chaosie z moim ex trochę komplementów dobrze mi robi. Ale muszę pracować, więc mówię, że później jeszcze do niego zajrzę.
Zwłaszcza po to, żeby popatrzeć na to jego ciało, myślę.
Moje serce bije szybciej i czuję, że moja biała koronkowa bielizna zrobiła się wilgotna. Przyspieszam kroku, żeby szybciej skończyć obowiązki i wrócić do Marka. Tej nocy zaglądam do niego tak często, jak tylko mogę. Nasze rozmowy stają się coraz bardziej osobiste. Opowiadam mu nawet o rzeczach z mojej listy marzeń.
Doskonale wiem, że to mało profesjonalne.
Ale przy Marku przestaję myśleć racjonalnie. Wszystko zamienia się w czyste pożądanie.
Seks z pacjentem… jakie to złe… ale jak ekscytujące.
Seks z pacjentem… jakie to złe… ale jak ekscytujące.
Następnej nocy zaczynam dyżur w zupełnie innym nastroju niż poprzednio. Nie mogę się doczekać, aż znowu zobaczę Marka. Śnił mi się. W moim śnie leżeliśmy razem w szpitalnym łóżku. Byłam na kolanach, a on poruszał się we mnie głęboko, aż traciłam nad sobą kontrolę.
Monika, co ty robisz?
Przywołuję się do porządku. Nie, to nie jest zakochanie. Nawet nie chcę o tym myśleć. Ale już od dłuższego czasu nic się nie dzieje… i zaczyna mi brakować czegoś więcej niż tylko własnych palców czy wibratora. Wyraźnie czuję, że Mark, jego obecność i sposób, w jaki mówi, mają na mnie ogromny wpływ.
Na szczęście noc zapowiada się spokojnie, słyszę podczas przekazania dyżuru. Szybko zabieram się do pracy. Z przyspieszonym oddechem, zarumienionymi policzkami i ciałem, które wciąż pamięta mój sen, wchodzę do sali 124.
Odsuwam zasłonę.
I zamieram.
Łóżko jest puste.
„Co do cholery…” mówię na głos.
Szybko sprawdzam w komputerze. Jest czarno na białym: pacjent został wypisany.
Czuję, jak rozczarowanie rozlewa się gdzieś głęboko we mnie. Kończę dyżur trochę poirytowana i tylko czekam, aż wybije siódma. Gdy zmiana się kończy, przebieram się jak najszybciej.
Wychodzę ze szpitala, pogrążona w myślach, szukając kluczyków w mojej zdecydowanie zbyt dużej torbie. Mamroczę coś pod nosem, narzekając na siebie, że zawsze noszę ze sobą tyle rzeczy.
Podnoszę wzrok.
I aż zamieram.
On tam stoi.
Mark.
Opiera się swobodnie o błyszczącego, czarnego Mercedesa cabrio.
Jak błyskawica, pożądanie wraca do mojego ciała.
Co ten mężczyzna ze mną robi?
Nie jestem w stanie nic powiedzieć.
Próbuję, ale on przykłada palec do moich ust.
„Jesteś piękna,” szepcze mi do ucha.
Otwiera drzwi samochodu i prowadzi mnie na miejsce pasażera.
W głowie mam chaos. Od „czy się ogoliłam?” po „czy ja kompletnie zwariowałam?”.
Mark kładzie rękę na moim udzie, sunąc pod spódnicę po rajstopach. Oboje milczymy. Jego dotyk sprawia, że całe moje ciało drży.
Po około dziesięciu minutach zatrzymuje się przed ogromną willą. Oczywiście, myślę, ten facet ma wszystko.
Gasi silnik, obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Bierze mnie za rękę i prowadzi do środka.
Rozglądam się z niedowierzaniem. Hol jest ogromny. Wielki żyrandol, kolorowe obrazy na ścianach. Mark kładzie dłonie na moich pośladkach i lekko popycha mnie w stronę drzwi.
Z każdym krokiem czuję coraz większe napięcie.
Potrzebuję tego.
I mam przeczucie, że Mark dokładnie wie, jak mi to dać.
Otwiera drzwi.
I kompletnie mnie zatyka.
Na łóżku, w dużym, nastrojowo oświetlonym pokoju, leży kobieta. Ma na sobie tylko bordowy stanik, pasujące koronkowe majtki i czarne pończochy. Jej włosy są długie, ciemne, lekko falowane. Szminka idealnie pasuje do bielizny.
Jest w świetnej formie.
Idealna.
„C-co to jest?” jąkam się.
„Mówiłaś o swojej liście marzeń,” tłumaczy Mark. „Chcesz spróbować trójkąta. Możemy ci to dać… jeśli chcesz.”
Czuję, jak całe moje ciało reaguje natychmiast.
Każdy nerw.
Każde uderzenie serca.
„Czy ja śnię?” pytam cicho.
Oboje się śmieją.
Pytam, czy mogę wziąć prysznic po nocnej zmianie. Bardzo mi się przyda. Kobieta, która przedstawia się jako Annabel, prowadzi mnie do łazienki obok sypialni.
Odkręca wodę.
Zaczyna pomagać mi się rozebrać.
To wszystko wydaje się… naturalne.
Potem odwraca się do mnie plecami.
Rozumiem.
Odpinam jej stanik.
Odwraca się, przyciska swoje piersi dłońmi i zrzuca stanik.
„Wow…” to jedyne, co jestem w stanie powiedzieć.
Jest naprawdę piękna.
-
Easytoys Fetish - Futrzane Kajdanki - CzarneEasytoys Fetish Collectionzł 134.99zł 86.99 -
Czarna opaska na oczyObsessivezł 34.99zł 30.99
Po ich pierwszej wspólnej nocy Monica postanawia pójść o krok dalej. Wyciąga z szafy miękkie kajdanki i opaskę na oczy. Nigdy wcześniej ich nie używała, ale teraz nadarza się okazja…
Delikatnie prowadzi mnie pod prysznic. Sięga po żel stojący na półce i wylewa trochę na dłonie. Staje za mną i zaczyna rozprowadzać chłodną pianę po moich plecach. Zamykam oczy. Ciepłe strumienie wody spływające po moim nagim ciele i jej dłonie przesuwające się powoli po skórze sprawiają, że całkowicie się rozluźniam.
Gdy jej ręce odrywają się od mojego mokrego ciała, odwracam się zaskoczona. Naprawdę ma przestać?
Ale nie.
Zamiast dłoni czuję jej ciało, miękkie i ciepłe, przyciśnięte do moich pleców. Jej skóra ociera się o moją, a ja znów zamykam oczy. To pierwszy raz, kiedy kobieta dotyka mnie w taki sposób. I muszę przyznać… że to uczucie wciąga. Jest delikatne, a jednocześnie intensywne. Powoli rozlewa się po całym ciele.
Przyjemne napięcie narasta.
Odwraca mnie do siebie. Jej palce przesuwają się po mojej skórze, badając reakcje. Każdy dotyk wywołuje we mnie kolejną falę doznań. Z moich ust wymyka się cichy jęk.
Kiedy otwieram oczy, widzę Marka, który stoi i nas obserwuje.
Jest nagi.
Przesuwam po nim wzrokiem od góry do dołu. Nie ukrywa tego, jak bardzo podoba mu się to, co widzi. Jedną ręką dotyka siebie powoli, nie odrywając ode mnie spojrzenia. Jego wzrok jest intensywny, zachęcający.
W tym czasie Annabel wciąż dotyka mnie z przodu, a ja czuję, jak Mark zbliża się od tyłu. Ciepła woda spływa po naszych ciałach. Jego dłonie, większe i pewniejsze, zatrzymują się na moich biodrach.
Ściska je mocniej.
Powoli przesuwają się dalej.
I czuję, jak narasta we mnie potrzeba.
Coraz silniejsza.
Nie potrafię jej już zatrzymać.
Czuję, jak pragnienie rośnie z każdą sekundą, przejmując nade mną kontrolę.
Annabel przyciąga mnie do siebie i całuje. Odpowiadam bez wahania, całkowicie się w tym zatracając. Bierze moje dłonie i prowadzi je po swoim ciele. Dotykam jej, poznaję ją, chłonę każdą reakcję.
Tymczasem Mark stoi tuż za mną. Czuję jego obecność, jego ciepło, jego oddech blisko mojej skóry.
„Mmm…” wydobywa się ze mnie cicho, gdy chcę więcej.
Porusza się spokojnie, pewnie. Moje ciało reaguje na każdy jego ruch. Lekko uginam kolana, poddając się temu rytmowi. Moja ręka przesuwa się wzdłuż ciała Annabel, już bez żadnego zawahania.
Jeszcze chwilę temu była mi obca.
Teraz nie potrafię się zatrzymać.
I nawet nie chcę.
Pozwalam sobie na wszystko.
Ruchy stają się płynniejsze, odważniejsze. Patrzymy sobie w oczy. Widzę w niej to samo, co czuję w sobie.
Pożądanie.
Silne, bez kompromisów.
Pochylam się lekko do przodu, oddając się chwili, podczas gdy wszystko wokół przestaje mieć znaczenie. Woda spływa po nas, odgłosy mieszają się ze sobą, oddech przyspiesza.
Mark chwyta mnie i przyciąga bliżej. Na moment zerkam na Annabel, jakby szukając potwierdzenia, ale ona tylko się uśmiecha.
Chwilę później prowadzi nas z powrotem do sypialni.
Łazienka wypełnia się odgłosami wody i przyspieszonego oddechu.
Osuszamy się szybko i układamy na dużym łóżku. Annabel kładzie się na plecach. Teraz to ona przejmuje inicjatywę, a ja przesuwam dłonie po jej ciele, jednocześnie zbliżając się do Marka. Cała sytuacja rozwija się naturalnie, jakbyśmy od dawna wiedzieli, co robić.
Mark na chwilę się zatrzymuje i opiera się wygodnie, obserwując nas. Ja i Annabel wymieniamy spojrzenie i bez słów rozumiemy się doskonale. Zbliżamy się do niego na zmianę, dzieląc się tą chwilą, odnajdując wspólny rytm. Klęczymy obok siebie, nasze ruchy stają się coraz bardziej płynne.
Mark reaguje coraz wyraźniej.
Jego oddech przyspiesza.
Daje do zrozumienia, że zbliża się moment kulminacyjny.
Annabel patrzy na mnie.
— Chcesz? — pyta spokojnie.
Kiwam głową.
— W takim razie dzielimy się — odpowiada z lekkim uśmiechem.
Chwila narasta, napięcie rośnie, aż w końcu wszystko znajduje ujście. Staramy się nie stracić ani chwili, chłonąc to, co się dzieje.
Kiedy Mark powoli się uspokaja, ja i Annabel nadal jesteśmy blisko siebie. Dotykamy się, badając dalej granice tej sytuacji. Sięga po przedmiot z szafki nocnej i wprowadza nowy element do naszej gry. Nasze ciała zaczynają poruszać się razem, coraz pewniej.
Szybciej.
Mocniej.
Intensywniej.
Czuję, że tracę kontrolę nad własnym ciałem. Nie jestem w stanie powstrzymać odgłosów, które same wydobywają się z moich ust. Każda cząstka mnie domaga się więcej.
Mark zbliża się do nas, obserwuje przez chwilę, a potem włącza się do gry, potęgując doznania.
— Zaraz… — słyszę Annabel.
Ja nie jestem już w stanie nic powiedzieć.
Pozostaje tylko uczucie.
Fala, która przechodzi przez całe ciało.
Pozwalam sobie opaść na plecy, całkowicie wyczerpana. Oddycham ciężko, czując, jak wszystko powoli opada.
Oni kładą się obok mnie. Ich dłonie poruszają się teraz wolniej, spokojniej, niemal kojąco.
Zamykam oczy.
Czuję, jak coś przykrywa mnie ciepłem.
Zmęczenie po nocnym dyżurze daje o sobie znać.
Zasypiam.
I śnię…
Że budzę się między Markiem a Annabel.
I wtedy…