Hurra! Mamy nową rubrykę w EasyToys Magazine! W dziale Opowiadanie erotyczne będziemy regularnie dzielić się z Tobą pikantnymi historiami. Dziś zaczynamy z przytupem: Marek otwiera cykl przepysznym opowiadaniem. Nie wyobrażamy sobie lepszego sposobu na rozpoczęcie weekendu 😉
Drzemka

Tak jak w filmach, pogoda za oknem odzwierciedlała jej nastrój. Deszcz bębniący o szyby obudził ją zanim budzik ogłosił początek dnia. Lena nie chciała. Nawet po trzech drzemkach nie zebrała wystarczająco odwagi, by zamienić ciepe objęcia kołdry na zimne pocałunki podłogi. To odwlekanie tylko pogębiało niepokój. Wiedziała przecież, że nie może dłużej leżeć. O 9 miała prezentację dla zarządu, potem musiała się spieszyć z ofertą dla klienta. A nie mogła się spóźnić, bo musiała jeszcze odebrać paczkę i zrobić zakupy, bo wieczorem przychodziła jej najlepsza przyjaciółka. Lena nienawidziła stresu. Tego ciągłego muszenia. Tego, że ciągle trzeba spełniać oczekiwania innych.
„Nawet po trzech drzemkach nie zebrała wystarczająco odwagi, by zamienić ciepe objęcia kołdry na zimne pocałunki podłogi.”
Najchętniej schowałaby się pod kołdrą i zapomniała o całym świecie. Marzyła, by zamienić się na jeden dzień z Uncle Festerem, swoim sfinksem, który grzał się u jej stóp. Według najlepszej przyjaciółki powinna zacznąć uprawiać sport albo jogę, bo „Lena, serio, to takie relaksujące!” Ale skąd miałaby wziąć na to czas? Lena nie miała nawet chwili, by umówić się na randkę.

Jeszcze jedna drzemka. Dziewięć minut ciepła, odroczenia i chwili spokoju przed kolejnym zwariowanym dniem. Dziewięć minut na to, by się odprężyć i cieszyć przytulnym ciepełkiem kołdry. Lena przeciągnęła dłonie po T-shircie. Poczuła, że jej sutki twardnieją i przebijają się przez materiał. Delikatne pocieranie sprawiało przyjemność. Niemal bezwiednie jej dłonie zsunęły się niżej. To już niemal stały rytuał poranny. Ostrożnie zepchnęła stopą z łóżka Uncle Festera – „sorki, kocie” – i po omacku sięgnęła po swojego najlepszego przyjaciela. Nazwała go BOB, od piosenki Macy Grey o Battery Operated Boyfriend. Kosztował fortunę, ale i tak był tańszy niż trener personalny. W recenzjach pisali, że to Mercedes wśród wibratorów. I nie przesadzali.
„Lena nie mogła powstrzymać westchnienia, gdy miekkie silikony zaczęły wibrować przez cienki materiał jej majtek.”
Zerknęła na budzik. Zostało sześć minut. Pociągnęła majtki na bok nie z pośpieszenia, lecz z potrzeby uwolnienia się od napięcia. BOB był delikatny i czuły. Ale wiedział też, czego potrzebowała. Ona znała go doskonale i wiedziała, na które przyciski nacisnąć, by trafił dokładnie tam, gdzie trzeba.
Gdy budzik wreszcie oznajmił, że czas wstawać, ciało Lena wciąż drżało. BOB był lepszy niż joga. Lepszy niż jakikolwiek poradnik o wypaleniu zawodowym. Z uśmiechem pocałowała BOB.